Group reservation
Rezerwacja grupowa
Hotel Gródek**** Hotel Maltański*** Hotel Pugetów*** Zamek Korzkiew Hotel Kościuszko****
2008
OFERTY SPECJALNE
Tourist information
Historical Hotels
in Poland

Hotel Gródek**** historia właściciele i fundatorzy

brama rzeźnicza Spacerując krakowskimi Plantami trudno sobie wyobrazić, że w tym miejscu rozciągały się niegdyś mury miejskie i fosa, które miały za zadanie uniemożliwić niepożądanym „gościom” wjazd do miasta. Fortyfikacje te zostały wyburzone w latach 1810-14. Pojawił się w związku z tym problem, w jaki sposób zagospodarować ten obszar. Zgodnie z decyzją Senatu Wolnego Miasta Krakowa, w latach 20-ych rozpoczęto plantowanie (stąd i nazwa) tych terenów i urządzanie ogrodów. Powstało w ten sposób unikatowe w skali europejskiej połączenie szlaku komunikacyjnego (bardzo wygodnego) z miejscem rekreacyjnym. Mają Planty kształt pierścienia o łącznej długości ok. 4 kilometrów i powierzchni ok. 21 hektarów. W ten oto sposób zostało „otoczone” Stare Miasto.

Między ulicami Mikołajską i Sienną znajduje się miejsce związane z historią rodu Tarnowskich- Gródek. Choć dzisiejsza budowla w niczym nie przypomina tej z czasu władania nią przez Tarnowskich, to jednak warto zatrzymać się choćby na chwilę w tym miejscu.


Trudno jednoznacznie stwierdzić dzisiaj, od kiedy w tym miejscu można mówić o jakimkolwiek osadnictwie. Nadal stanowi to zagadkę wczesnośredniowiecznego Krakowa, gdyż warstwa kulturowa okresu przedlokacyjnego została prawie całkowicie zniszczona przez późniejszą zabudowę. Ślady, które udało się w jego obrębie odsłonić i rozpoznać, wskazują, że teren ten zasiedlony był przynajmniej od schyłku XI wieku. Z pewnością można stwierdzić, że plan lokacji miasta (1257) został przystosowany do istniejącego w tym miejscu „obiektu”. Bezsporne wiadomości pochodzą dopiero z lat 1311-1312, czyli od buntu mieszczan krakowskich przeciwko W. Łokietkowi.

Na terenie obecnego Gródka znajdował się wtedy prawdopodobnie murowany i sporych rozmiarów dom krakowskiego wójta Alberta- przywódcy buntu. Po jego stłumieniu Władysław Łokietek zemścił się okrutnie. Kazał włóczyć końmi, a następnie wieszać jego uczestników, zaś samą wójtowską siedzibę zburzyć. Jak mówi tradycja, by sprawdzić znajomość języka polskiego, nakazywano wypowiadać słowa: koło, soczewica, miele młyn. I biada tym, którzy nie potrafili ich wypowiedzieć prawidłowo.

Po tym wydarzeniu dla utrzymania spokoju zbudowano na tym miejscu zameczek, gdzie przez następne lata stacjonowało wojsko, a który zyskał nazwę „gródka łokietkowego”. Włączono do niego bramę Rzeźniczą oraz zbudowaną tuż obok, u wylotu ulicy Mikołajskiej bramę o tej samej nazwie. Kronika klasztorna sióstr dominikanek wyjaśnia nazwę, gdyż wg niej „było to miejsce Gródek dlatego nazwane, że tam przedtem gród był i sądy grodzkie w nim odprawowano”. Być może po roku 1340- z którego pochodzą przesłanki źródłowe, że Gródek nie był obsadzony już wojskiem- mieściło się tutaj starostwo grodzkie. Do dzisiaj jednak trwają spory, kiedy w rzeczywistości budowla ta ostatecznie straciła swoje pierwotne znaczenie.

Warto poświęcić jeszcze kilka słów bramie Rzeźniczej. Niemal każdy wie, że do dzisiaj spośród 8 średniowiecznych miejskich bram zachowała się jedynie Floriańska. Możemy ja podziwiać w pełnej okazałości z każdej strony. Ale to brama Rzeźnicza jest starsza, bo datowana na okolice roku 1289, podczas kiedy Floriańska na rok 1307. Co zatem sprawiło, że tak mało wiemy o tej „porta Carnificum”? Przede wszystkim fakt, że stosunkowo krótko spełniała swoją pierwotną funkcję, a po wspomnianym buncie wójta Alberta włączono ją do nowo wybudowanego kasztelu. W dalszej kolejności była częścią domu Tarnowskich, by od przebudowy w wieku XVII do dziś być częścią klasztoru sióstr Dominikanek. Odkryto ją dopiero w latach 1937-38, choć znajdujący się w połowie fasady klasztoru od strony Plant ryzalit (część budynku wysunięta z lica elewacji, ku przodowi, na ogół równa jej wysokości) sygnalizował istnienie średniowiecznej baszty miejskiej.


W ręce Tarnowskich zameczek dostał się najpóźniej w początkach XV wieku. W 1448 r. Jan Feliks z Tarnowa podczas działów rodowych otrzymał „dom w Krakowie Gródek nazywany wraz z innymi należącymi do wymienionego Gródka przyległymi domami i czynszami”.

W 1475 roku nawiedził Gródek pożar, w czasie którego „castellum Tarnoviensium” spłonęło. Bezpośrednio po tym wypadku postawiono zupełnie nową budowlę. Z niego do dziś zachowały się jedynie min. dwa portale i kilka okiennych obramień. Z dużą pewnością do tego budynku należało piękne, renesansowe lavabo (inaczej lawaterz; umywalnia kapłańska w kościele, zwykle w zakrystii; często w kształcie misy kamiennej lub metalowej, na postumencie lub podwieszonej), które dziś ma swoje miejsce w kościele i służy za kropielnicę.


Po śmierci Jana Feliksa (zwanego „Szramem”), w efekcie podziału majątku właścicielem „castellum Tarnoviensis” został w 1508 roku Jan, zwany „Ciężkim” bądź „Długim”. Ten w 1511 roku toczył proces z mieszczanami krakowskimi o kilka otaczających Gródek budowli oraz o czynsze, które dziad „Ciężkiego”- Jan Feliks z Tarnowa- sprzedał kiedyś jednemu z obywateli krakowskich. Dekret królewski nie pogodził zwaśnionych stron, więc oddali spór arbitrom, którzy zażegnali konflikt. Znany jest też konflikt między miastem a Tarnowskim. Z jednej strony tuż pod oknami Gródka wybudowano browar. Natomiast „właściciele tych okien” zajęli część gruntów miejskich pod stajnię. Wyrokiem komisarzy królewskich nakazano zburzyć browar oraz rozebranie części stajni, by uzyskać odpowiednią szerokość ulicy.

Jedyna córka Jana „Ciężkiego”, Dorota Tarłowa sprzedała w 1527 roku Gródek swemu stryjowi Janowi Spytkowi Tarnowskiemu, pierwszemu właścicielowi Dzikowa. W rękach tej gałęzi rodu pozostawał do roku 1621, kiedy Anna Lubomirska kupiła go od Gabriela Tarnowskiego dla sióstr dominikanek.

Ale zanim to nastąpiło, był Gródek „obserwatorem” w burzliwym przełomie lat 1575-76 konfliktu ojca Gabriela, Stanisława Tarnowskiego ze Stefanem Batorym. Był bowiem kasztelan czechowski zwolennikiem osadzenia na tronie polskim cesarza Maksymiliana II Habsburga. Trudno powiedzieć, ile było w tym osobistych przekonań, a ile efektu siły pieniędzy zwolenników cesarskich. Zgromadzono więc w jego krakowskiej siedzibie składające się głownie z Czechów i Morawian siły zaciężne, które tłumaczył Tarnowski koniecznością powitania Habsburga.

Nie próbowano ataku na siły zwolenników cesarskich tutaj zgromadzonych, gdyż silny odział piechoty i gotowe do użycia armaty byłyby niewątpliwie trudnym przeciwnikiem. Na szczęście nie doszło do przelewu krwi. Wystarczyły rozmowy, w efekcie których wojsko zostało przez Tarnowskiego wyprowadzone z miasta, a ostatecznie on sam z królem Batorym pogodził się.


Zamiar zbudowania nowego klasztoru podjęły siostry Dominikanki wspólnie z Anną Lubomirską w roku 1620. Długo szukały odpowiedniego miejsca. Przymierzały się do kilku innych miejsc, ale ostatecznie wybór padł na Gródek. Realizacji ich planów nie była łatwa, gdyż Gabriel Tarnowski uzależnił jego sprzedaż od otrzymania starostwa krakowskiego, co stało się w 1621 r. No i jak to zazwyczaj bywa, chodziło również o cenę. Początkowo żądał 30.000 złotych, by w końcu odstąpić „po długich targach” za 8.000 złotych.

Po dokonaniu transakcji zaczęto prace mające na celu adaptację posesji na potrzeby klasztoru. Po dokonanych przeróbkach, w roku 1632 zabudowania klasztorne były gotowe. Początkiem października 1634 r miała miejsce konsekracja kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Śnieżnej (patronki walki z niewiernymi). Syn fundatorki klasztoru- Stanisław- był współtwórcą zwycięstwa nad Turkami w bitwie pod Chocimiem, więc nie ma żadnego przypadku- tak w fundacji, jak i wezwaniu. Nie oszczędzały tej świątyni tragiczne zdarzenia (czasy „potopu”, konfederacji barskiej). Jednak wyrządzane szkody szybko były naprawiane.

Obecnie można oglądać jeszcze elementy obronne (strzelnice o kształcie odwróconej dziurki od klucza). Z całą pewnością cały kompleks musiał wyglądać jeszcze efektowniej w początkach XIX wieku, przed wyburzeniem murów miejskich i zasypaniem fos.

Niewątpliwie na naszą uwagę zasługuje znajdujące się na elewacji od strony Plant malowidło tzw. Matki Boskiej Szwedzkiej. Według tradycji klasztornej, kiedy w 1655 roku Szwedzi atakowali Kraków, jeden z głównych ataków był prowadzony na Bramę Mikołajską i sam klasztor. W trakcie oblężenia ukazać się miała wśród dymów N. Maria Panna osłaniająca swym płaszczem klasztor. Przerażeni Szwedzi wstrzymali wówczas atak. Malowidło przedstawia Matkę Boską w niebieskim płaszczu i w koronie podtrzymywanej przez anioły. U stóp klęczą zakonnik i zakonnica w habitach dominikańskich. Anonimowy twórca namalował je olejnymi farbami wprost na tynku. W rzeczywistości jest to wizerunek Matki Boskiej Różańcowej, a u jej stóp czuwający śś. Katarzyna i Dominik.

Nie omijajmy więc Gródka podczas spacerów po Krakowie. Niech będzie stałym, obok Wawelu, Sukiennic czy choćby Kościoła Mariackiego punktem zwiedzania.


Autor:
Piotr Duma


Napisane na podstawie:
1. Dworzaczek Włodzimierz, Hetman Jan Tarnowski, Warszawa 1985
2. Dworzaczek Włodzimierz, Leliwici Tarnowscy. Od schyłku XVI wieku do czasów współczesnych, Tarnobrzeg 1996.
3. Dzieje Krakowa, Kraków 1992.
4. Encyklopedia Krakowa, Kraków 2000.
5. Rożek Michał, Przewodnik po zabytkach i kulturze Krakowa, Warszawa- Kraków 2000.
6. Świszczowski Stefan, Krakowski Gródek, Kraków 1977.

poleć znajomym drukuj aktualizacja: 06 Sep '07
Wesela Konferencje i szkolenia wina Tagliolo Cul-De-Sac
Bar and Restaurant
Pałac Pugetów
Wynajem Biur
Parking / Caravaning press Kontakt O nas
www.amu.pl - creation & management Wszelkie prawa zastrzeżone © 2004-2008 donimirski.com
version pl version en